Już pisaliśmy, że w mieście rozwija się akcja „Heppenheim w kolorach„. Wczoraj na 16:00 burmistrz wywołał zakład, że nie uda się na rynku przed ratuszem zebrać przynajmniej 250 osób w koszulkach „Jestem z Heppenheim”. Za przegraną będzie zamiatał osobiście rynek. Już przed czasem byłam na rynku, nieśmiała jak zawsze… najpierw siadłam niepozornie w kafejce, zamówiłam kawę i z koszulką w torebce czekałam na dalszy rozwój afery. Plac zapełniał się coraz bardziej, dzieci, rodzice, dziadkowie, pary, grupy, pojedyncze osoby. Nawet pani burmistrzowa była „przeciw” swojemu mężowi. Jeden był nawet bardzo odważny i stanął w środku nas, dzielnie, z napisem na piersi „Jestem z Bensheim” – jest to miasto sąsiedzkie i rywalizujące. Co tam! jak trzeba będzie, to go przechrzcimy na Heppenheimczyka.
Dość punktualnie wyszła przed ratusz cała kadra organizacyjna i jury. Ważne osoby przemawiały, dzieci ganiały się wokół fontanny, słonce świeciło nam na głowy. Dużo nas było, podobno ponad 300 osób, nie wiem kiedy nas liczono, pewnie z okien ratusza. Burmistrz dostał ładną miotłę z czerwoną kokardą i termin 8.09. na zamiatanie placu wokół fontanny.
Dla wszystkich były darmowe lody, do upadłego i do pęknięcia (mamy tu fabrykę Langnese, znane w Polsce lody Magnum pochodzą właśnie z Heppehneim).
Czytam i czytam, i jeszcze bardziej chcę do Heppenheim przyjechać. Jeszcze 9 dni i będę:)
A tu dopiero dni szybko będą leciały!! W zimę będzie trochę spokojniej, ale czas tak szybko leci, raz-dwa będzie już luty i karnawał.