Sebastian i pizza

przez | 12/05/2009

Znajomy nam opowiadał, że w TV był wkład o naszej restauracji „La Dolce Vita”. Bardziej znana u nas jako „u Antonia”, bo pełnej nazwy nikt w mieście nie używa.
Telewizja trafiła na niego, bo Sebastian Vettel, wyścigowiec Formuły 1, powiedział w wywiadzie, że to jego ulubiony lokal – no, proszę! nasz też!
O Antonio (A. Follo) już pisaliśmy. Restauracja nie jest duża, bardzo gustownie urządzona, kuchnia wyśmienita (szef kuchni Vincenzo Stagliano). Ot, wyższa klasa. Antonio jest zawsze w dobrym humorze i posiada rzadki dar każdemu gościowi dać na moment poczucie, jakby był najważniejszym i jedynym gościem. Antonio wita każdego osobiście, z uściskiem ręki i (większość) buziakiem. W czasie pobytu dochodzi do każdego stolika, na chwilę rozmowy, ale bez narzucania się. Na zakończenie pobytu jest oczywiscie grappa (dla przyjaciół – ta lepsza,  flaszka na stół, jeszcze nigdy nie wykorzystaliśmy zaufania). Antonio mówi po włosku, jakże by inaczej?, mówi też czystym niemieckim z włoskim akcentem, ale najlepiej w dialekcie z Mannheim.
W Niemczech chodzi się na kolację, nie na obiad (to najwyżej w przerwie obiadowej dla zaspokojenia głodu), a wyjście do restauracji, to dłuższe posiedzenie z partnerem (bez telewizji, telefonów, komputera), albo spotkanie z przyjaciółmi. Po najedzeniu się nie wstaje się od stołu, tylko siedzi jeszcze godzinkę- dwie, przy napojach i rozmowie. A może jeszcze przyjdzie apetyt na deser?
U Antonia jest zawsze pełno, trzeba sobie zamówić stół na wieczór. Spontaniczne wypady, jak nam z przyjaciółmi się kiedyś zachciało, mogą się skończyć u Greka. Antonio był niepocieszony, że musiał nas odesłać, ale żebyśmy nie wyszli zupełnie „na pusto”, zaproponował grappę przy barze – a nie, jak nie jemy, to też nie pijemy, idziemy do konkurencji.
Ale wrócimy innym razem!!