Dni Wina (Weinmarkt) minęły i tradycyjnie po nich zawrzało na nowo życie w staromiejskich zaułkach. Cztery dni odbywał się festiwal teatrów ulicznych „Gassensensationen„. Wiele grup, wiele krótszych i dłuższych przedstawień, w różnych miejscach starówki, tysiące widzów.
A że ostatnie dni upal nas męczył, więc z przyjemnością ruszyło się wieczorem na pokazy. I tak my również dwie północe zaliczyliśmy.
Z programem w ręku, z wyobrażeniem, co i gdzie chcemy zobaczyć, uwzględniając miejsca, czas i wykorzystując powtórki, z drobnymi w kieszeni – bo przedstawienia są darmowe tylko „na tackę”.
Czasem uda się znaleźć miejsce siedzące, czasem nawet w pierwszym szeregu, a czasem stoi się na końcu i trzeba się wykrzywiać, żeby coś zobaczyć.
W piątek poznaliśmy operę Carmen, którą nasze miejscowe ensemble, przyswoiło publiczności w oszałamiające 15 minut.
Obejrzeliśmy trojkę śmiałych uciekinierów z domu starców, rodzeństwo Klops, którzy nam zaprezentowali chaotyczną muzykę i zabawy na wózku inwalidzkim i rolatorze.
Bardzo ciekawe są zawsze przedstawienia na amfiteatrze (mieści do 4 tys widzów), gdzie z widokiem na oświetlony zamek, w ciemności, można posłużyć się trudniejszą techniką (woda, ogień, pirotechnika). I tak w tym roku zobaczyliśmy urzekający balet z pochodniami i instrumentami – Le Snob. Otoczenie, czarne długie szaty i bezszelestne płynne ruchy (na rolkach, segway) sprawiały niesamowicie mistyczne wrażenie. Amfiteatr był, jak zwykle, pełen!
Wczoraj usiedliśmy sobie na rynku, na długo przed oczekiwanym wystąpieniem, wypiliśmy piwko, popatrzeliśmy na zbierających się ludzi.
Wesoła trupa muzykantów (również Snob) zabawiła spod ratusza szeroką publiczność. Ale żeby coś zobaczyć musieliśmy niestety nasze piękne miejsca w kawiarni opuścić i wmiesza die w tłum.
Zaraz potem zmieniliśmy miejsce i obejrzeliśmy w lotach i skokach miłość dwojga szalonych, a jednak jakże normalnych, ludzi.
Właściwie mieliśmy zamiar już wracać i jeszcze usiąść w chłodzie wieczora na tarasie. Ale trafiliśmy na uroczy zakątek z lampionami – ballady i opowiastki o miłości. Muzyka Annety Kuhr tak nam się podobała, że nawet kupiliśmy CD.
A dziś jest wielki występ Sebastiana Vettela. Zaraz ruszamy rowerami do miasta. Widząc przygotowania – oczekiwanych jest wiele tysięcy ludzi i będzie wielki festyn.






