Na końcu świata

przez | 16/09/2008

Czasem opuszczamy nasze miasto i to nawet chętnie, bo urlop jest urlop! Obok butów, kijów, plecaków, zapakowaliśmy nasze niebieskie koszulki.

Byliśmy w Austrii, w Tyrolu Wschodnim w Hinterbichl. To jest jak na końcu świata (ale nie na zad…piu)!!! Za naszym hotelem było jeszcze kilka domów i ok. kilometr drogi, do ostatniego parkingu. I koniec. Nic więcej. Tylko góry i góry, dalej już tylko pieszo i tylko do góry.  Byliśmy  tam już drugi raz i znów czuliśmy się bardzo dobrze, jak w domu, miła i serdeczna atmosfera, ten sam stół w restauracji, te same twarze, to samo piwo. Rodzina z hotelu została przed paroma tygodniami dotknięta tragicznym wypadkiem (górskim), ale dla gości zawsze był uśmiech, krótka rozmowa i zainteresowanie. W przyszłym roku znów tam pojedziemy i zabierzemy wtedy czerwone koszulki (2009 będzie w Heppenheim faza czerwona obecnej akcji).

Co się działo w mieście przez te twa tygodnie?

1. Został otwarty nowy dom starców Sankt Katharina. Piękny budynek, który zdobi teraz najbardziej centralny punkt miasta, gdzie przez wszystkie nasze lata w Heppenheim stały stare brzydkie rudery – niestety żaden powód do dumy. Za to dziś!

2. Sebastian Vettel jest nowym Schumacherem! Dużo ludzi ogląda wyścigi Formuły 1. Hej, to NASZ Sebastian!! W takich sytuacjach każdy chętnie się chlubi i w cudze piórka ubiera. No pewnie! My też: nasza córka zna dobrze jego siostrę (a my też trochę). O!

3. Rozpoczęła się kulminacja „Heppenheim w kolorach”. Cały tydzień odbywają się imprezy i akcje w mieście, wszystko w kolorach niebieskich.