Zrobiliśmy odkrycie roku!
Wczoraj chcieliśmy z przyjaciółmi powędrować i fajnie zjeść.
Jurek znalazł trasę do wędrówki od lokalu Schardhof, w Odenwaldzie na Trommie (najwyższe wzniesienie w okolicy, 577m), trochę ponad 5 kilometrów. Lasy, pola – Odenwald w pełnej krasie. A nasi towarzysze też już wiele lat nie byli w tej okolicy, więc nowość dla wszystkich. Po drodze nawet trafiliśmy na historyczny kamieniołom.
Jednak… jakże straszne! Rosły grzyby, piękne, dorodne, nawet na samej drodze, a… my nie mieliśmy żadnej tutki, nożyka, nic!!! O jej, o jej. wcale nie patrzmy!
Jedynie jednego borowika ponurego (jaki on tam ponury, wielka radość będzie!) zabraliśmy w ręku. Piękna sztuka.
Po spacerze siedliśmy pod orzechem w lokalu Schardhof i tu niespodzianka. Daleko od świata, w głębi Odenwaldu, doznaliśmy ekscelentnej kuchni.
Zobaczcie sami, a smakowało, tak jak wyglądało: