Mijające lata nas nie upiększają, nie odmładzają, czasem dodają nam mądrości, ale nie należy na tym polegać. Trzeba samemu dbać o siebie, żeby nie przegrać gonitwy z kalendarzem.
Od kilu tygodni chodzę na Yogę. Nie, jeżdżę, do Hemsbach. To już jest poza granicami Hessji, w Badenii-Wirtembergii, ale to nic, bo trzeba tylko 10 minut.
Katarina z Jyoti Yoga Center otwiera nam furtki do tajemnic Yogi i opanowania własnego ciała. Mantry, zwisy, skręty po osi i bez osi (nie wiedziałam, co wszystko można w ciele skręcić… nawet w moim), stójki, odciążenie, medytacje, psy, boa, wojownicy…
Yoga ma nieograniczone możliwości, Katarina też.
Moje ciało jeszcze walczy z nieograniczonością i czasem się obawiam, czy mnie Jurek weźmie spowrotem, jak ten skręt się już nie odkręci.
Półtorej godziny, przyjemności, bólu, odkryć, po której jestem odprężona, rozgrzana i jakby… nowa.
Zobacz, link pod „kontaktieren Sie uns” – to ja! naprawdę! Na krótko przed odlotem.
Motylem jestem…