Kaplica Walburgi

przez | 28/09/2008

Wczoraj byliśmy na grzybach. O wstyd! Znaleźliśmy… pięć. Ale się objedliśmy!
Dziś pojechaliśmy w inną okolicę, do doliny Weschnitz. Około 30 kilometrów od nas, ale tam już czasem zbieraliśmy grzybki. Krótko przed celem Jurek wpadł na myśl, żebyśmy poszli do Kaplicy Walburgi. Byliśmy tam przed 18 laty, pamiętaliśmy, że wtedy umęczyliśmy się idąc do góry. Ale przecież my prosto z Alp! Co nam tam kapliczka na górce! Szliśmy serpentyno- wym szlakiem przez las, uroczą ścieżką, co rusz to wyżej i co krok to nowe krajobrazy nam się rozprzestrzeniały. Atmosfera jak na urlopie. Kapliczkę osiągnęliśmy w kilkanaście minut i nawet się nie zatchnęliśmy. Mały kościółek, ławek na ok 50 osób i trochę miejsca dla stojących. Nawet ławka dla nowożeńców. Tu brać ślub, to jeszcze romantyczniej niż w Bergkirche, gdzie miała nasza córka. Za kaplicą jest mały plac z kamiennym ołtarzem, gdzie odbywają się msze pod gołym niebem. Kawałek dalej, na obszernej wycince – jakbyśmy znaleźli się w innym świecie, szerokie widoki, miasto Lindenfels (gdzie nasza Kornelia miała ślub cywilny), pod nogami mchy, paprocie, wycięte pnie. I wokół wiele nowych drzew sadzonych i dedykowanych na chrzciny, komunie, narodziny. Nagle usłyszeliśmy w tej ciszy koński trap i głosy. Kilka bryczek przyjechało, pewnie jakiś wyskok z klubu bryczkarzy.
Trafiliśmy na pamiątkowy kamień sądowego ustalenia granic okręgu Heppenheim przez Karola Wielkiego w 795 roku. I na parę innych śmiesznostek i ciekawostek przyrodniczych.
Z wrażenia zapomnieliśmy o grzybach, których w tą stronę nie było, chociaż udało nam się kilka efektownych – choć niejadalnych – egzemplarzy utrwalić. Na drogę powrotną wybraliśmy dłuższy, okrężny szlak. No i niespodzianka!! Idąc drogą znaleźliśmy sporo grzybków. Tyle, że się najedliśmy na obiad do syta i jeszcze trochę zostało.

Jurek i sowaLindenfelsHalo...Perspektywa z drzewemW kaplicyŚwiat pod stopamiBryczkiDrzewo z dedykacjąGranica HeppenheimuJej WysokośćObiadekNie - obiadek

Wspaniała wycieczka. Piękna i przygody nie trzeba daleko szukać. Otwarte oczy i serce znajdą je też przed drzwiami. A my na pewno tam wrócimy.